piątek, 29 marca 2013

Wszystko co nowe



Wszyscy wokół zaczęli przygotowywać się do pierwszych zajęć. Ignorując straszny ból głowy towarzyszący mi całą sobotę, zabrałem się za czytanie Bochenka. Nie mogłem się skupić na kościach kończyny górnej, moja wyobraźnia podsuwała mi różne scenariusze poprzedniego wieczoru. Ciągle zadawałem sobie pytanie kim jest ONA i czy kiedykolwiek jeszcze ją zobaczę.
Poniedziałek nadszedł zbyt szybko. Ciepłe promienie październikowego słońca padły na moją twarz, gdy przekroczyłem próg akademika. Wsadziłem ręce do kieszeni skórzanej kurtki, wziąłem głęboki oddech i ruszyłem w stronę uczelni.
- Michał! – odwróciłem się na dźwięk własnego imienia. W moją stronę zmierzał Max, przeczesując palcami niesforne włosy.
- Max – podałem mu zmarzniętą dłoń.
- Hej stary! Gdzie ty ostatnio zniknąłeś? Pół imprezy cię szukaliśmy – spuściłem wzrok. Sam chciałbym wiedzieć – Okey, rozumiem – wyszczerzył zęby, patrząc na mnie znacząco – Nie musisz nic mówić. Co teraz masz?
Odetchnąłem z ulgą, gdy wkroczył na bezpieczny temat.
- Anatomię. Nawet nie wiem gdzie…
- Ja wiem. Pokażę ci.
Przeszliśmy obok przeszklonego budynku, obserwując swoje odbicia. Max poprawił włosy, które rozwiał mu wiatr i skierował się w stronę najbardziej oddalonej części uczelni, opowiadając o tym co minęło mnie na imprezie.
- No to trzymaj się, do zobaczenia, ja muszę lecieć – rzucił wciąż uśmiechając się w moją stronę. Oddałem kurtkę i torbę do szatni, chowając numerek do kieszeni.

- Cześć, zapniesz mnie?
Czyjś przyjemny głos oderwał mnie od moich przemyśleń, odwróciłem wzrok i zaniemówiłem. Przede mną stała ONA. Przesunęła włosy na jedno ramię, ukazując nieskazitelnie białą szyję. Przygryzła dolną wargę rozbawiona moją reakcją.

- Hej – wykrztusiłem w końcu – Pewnie.
Odwróciła się, wypełniając powietrze swoim zmysłowym zapachem. Delikatnie zacząłem zawiązywać sznurki jej fartucha.
- Fajnie cię znowu zobaczyć. Całkiem miło było ostatnio – powiedziała od niechcenia. Zajrzałem głęboko w jej oczy, chcąc wyczytać z nich jak najwięcej. Próbowała powstrzymać śmiech – Będzie to trzeba kiedyś powtórzyć. Skończyłeś? Daj, teraz ja ci pomogę.
Moje ciało przeszedł dreszcz, gdy jej dłoń dotknęła łagodnie moich pleców. Musnęła opuszkami materiał mojej koszuli przy każdym ze sznurków. Robiła to specjalnie, czułem to. Bawiła się mną, a reakcje mojego ciała najwidoczniej bardzo ją rozśmieszały.
- No to do zobaczenia – zniknęła zanim zdążyłem się odezwać. Miałem tyle pytań, tyle chciałem się od niej dowiedzieć, ale przede wszystkim chciałem zatrzymać ją przy sobie jak najdłużej.

Stanąłem obok mojej grupy, obserwując ich uważnie.. Zapewniali się między sobą jak to mało na dzisiaj umieją. Jasne. Już pół godziny później nie było wątpliwości, że będzie się tu toczył prawdziwy wyścig szczurów.

Nie ukrywam, że jestem trochę inny. Ciągnie mnie do złego. Jeżeli ktoś mnie zapyta dlaczego studiuję medycynę, nie powiem: chcę ratować ludzkie życie. Mnie fascynuje człowiek jako perfekcyjnie działająca maszyna, a jej chorobę traktuję jak zagadkę.
Pomyślicie może, że stylizuję się na słynnego doktora Grzegorza Dom. Nie, nie jestem sarkastycznym bucem ;)

Wracając do uczelni: nie lubię mojej grupy. Nie chodzi o to, ze się dużo uczą. To jest dobra rzecz. Po prostu brakuje im dystansu do życia. Każda porażka będzie dla nich ogromnym ciosem w ambicję. Jeżeli nie nauczą się przyjmować niepowodzeń z podniesioną głową, szybko stąd odpadną.

Na anatomii oglądaliśmy kości kończyny górnej. Każdy miał opisać wszystkie widoczne struktury, ale nie mogłem się nad tym skupić. Czekałem na koniec zajęć. Pierwszy wyszedłem z sali żeby znaleźć ją na korytarzu. Niestety, ponownie mi zniknęła.

3 komentarze:

  1. To na podstawie prawdziwych zdarzeń?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę na podstawie prawdziwych wydarzeń, zmieniając dane osobowe, aby nikomu nie zaszkodzić.

      Usuń
  2. Zatem czuj się czytany.

    OdpowiedzUsuń